O co chodzi z tymi dinerami, czyli śniadania w USA

0

W USA miałem kilka(naście) małych celów – rzeczy które na pewno chciałem zrobić/zrealizować/skosztować. Spać w Caesars, Bellagio, Wynn, Ventian lub innym słynnym hotelu w Vegas, wygrać w kasynie, zjeść porządne BBQ, amerykańskiego hamburgera i śniadanie w typowym dinerze. Jak się później okazało, z racji bardzo napiętego (czasowo) planu i ilości pokonywanych kilometrów, śniadanie było głównym posiłkiem dnia, nierzadko jedynym ciepłym.

Śniadanie w barze w Stanach rządzi się swoimi prawami: jajka to podstawa. Do tego tosty ( grzanki z chleba), bekon, masło, dżemy, sosy (w Kalifornii guacamole to podstawa), pancake, podpiekane ziemniaczki w kostkę, fasolka… Wszystko to na słodko, słono lub ostro. Wszystko w olbrzymich porcjach. No i kawa – bez limitu, także na wynos. To tak w skrócie, a teraz po kolei 🙂

Jajka

Jajka w zestawach śniadaniowych w USA to jak piwo w Anglii czy Bawarii. Nie da się zamówić po prostu jajek, trzeba dokładnie określić, w jaki sposób chcemy je zjeść:

  • poached – jajka w koszulkach
  • scrambled eggs – jajecznica, możemy poprosić o dowolny stopień ścięcia
  • bendictic style – jak wyżej, podane na toście z dodatkami, czasem w formie tostowego burgera
  • over easy – sadzone smażone z dwóch stron, podajemy zawsze stopień wysmażenia (easy, medium, well, hard)
  • sunny side up – jajko sadzone
  • soft-boiled – jajko na miękko
  • hard-boiled – na twardo
  • omlett – omlet, często z mnóstwem dodatków, „na bogato”
  • wszelkie inne wariacje wyżej wymienionych

Typowe śniadanie składa się z 2 lub 3 jajek i, z racji innych dodatków, jest to zupełnie wystarczająca ilość.

Bekon, kiełbaski, szynka, steki, mielone

Samymi jajkami duży facet się nie naje, dlatego kilka plastrów bekonu to standard, ale nie mus. Bez problemu znajdziemy zestaw z kiełbaskami (styl norymberski, chorizo lub polski), grubym, smażonym plastrem szynki wieprzowej, mięsem burgerowym lub stekiem. Do wyboru do koloru.

Zobacz także:  Nowy system naliczania mil w programie Miles&More!

Tosty

Podawane w formie grilowanych kromek pszennego lub ciemnego chleba, french toasts, pieczywa tostowego lub chleba maczanego w jajku, płatkach kukurydzianych, mące itp. Podawane solo, na słodko z cukrem pudrem, dżemem, owocami, syropem klonowym… Możliwych kombinacji jest milion.

Miejsce które słynie z nieziemskich „francuskich” tostów, wizyt celebrytów i które mogę szczerze polecić to Blue Jam Cafe w Los Angeles.

Hashed Browns, fasola, inne warzywa

Hashed Browns to nic innego jak ziemniaki pokrojone w małą kostkę, posypane przyprawami, czasem smażone z dodatkiem cebuli. Fasolę w stylu angielskiego śniadania spotykałem raczej w Kalifornii, ale w Nevadzie także dało się ją znaleźć w menu. Warzywa (papryka, pomidory, cebula, avocado itp.), w większości przypadków grillowane, często były dodatkiem do ziemniaków, omletów lub po prostu wypełniaczem pozostałego miejsca na talerzu.

Pancakes/Waffles

Jeśli nie podchodzi nam mięso ani jajka, lub jeśli mamy ochotę na coś słodkiego, to możemy zamówić pancakes. „Pankejki” to nie moja para kaloszy, bo nie lubię rzeczy słodkich, a co dopiero pancakes 😉 Okrągłe, grube na około 1 cm, ze świeżymi owocami, cukrem pudrem, sosem waniliowym lub czekoladowym, miodem, syropem klonowym, śmietaną lub czego tam jeszcze dusza zapragnie. Dla mnie jedna sztuka to męczarnia, wielbiciele słodkiego dali radę zjeść 2. Waffles to podobna sprawa, ale jako podkład robią wafle w stylu belgijskim.

Kawa, cola, woda

Woda z lodem, czasem w formie domowej lemoniady, podawana w dużych dzbankach, jest darmowa. Cola trafia na nasz stół (niemal zawsze) w szklankach z podwójnym ściankami, które świetnie utrzymują jej temperaturę; płacimy jednorazowo, dolewki są nieograniczone i darmowe.

Do prawdziwego dinera typowy Amerykanin przychodzi i zamawia jednak kawę. Zwykła, czarna kawa z przelewowego ekspresu, oczywiście z nieograniczoną dolewką. Do jajek i bekonu pasuje ona po prostu najlepiej. Normą jest uzupełnienie swojego termosu (szczególnie wśród kierowców czy budowlańców, oczywiście w rozmiarze XXL) na odchodne, czasem kelner sam napełni nasz pojemnik w czasie kiedy my czekamy na jedzenie.

Zobacz także:  O'Grille Beach Bar & Restaurant, Sal, Cape Verde

Przyprawy, sosy i inne dodatki

Na każdym stole obowiązkowo musi znaleźć się dość spory kosz z ketchupem (w 90% przypadków to Heinz), ostrymi sosami, przyprawami, wykałaczkami, śmietankami, cukrem, dżemami itp. To coś czego bardzo brakuje w Europie, a do czego bardzo szybko się przyzwyczajamy.

Ceny

Bogate śniadanie nie będzie wiele droższe od „skromnego”, dlatego jeśli mamy do pokonania 500mil przez dzikie tereny, to polecam najeść się do syta. Typowe śniadanie, które dawało mi energię na pół, a czasem na cały dzień, kosztowało od 12$ do 18$ od osoby (zestaw 10-14$, napój (0-2,5$) + napiwek).

Podsumowanie

Dinery w USA mają swój klimat, zadanie z którego się wywiązują i świetną organizację. Jeśli na zewnątrz jest kolejka, albo zapisy przyjmowane są na konkretną godzinę, to na 99% jest to dobre miejsce na śniadanie. W dinerze jedzą wszyscy: od meksykańskiego budowlańca w roboczym ubraniu do Kim Kardashian w dresie. Jedząc śniadanie, obok mnie swojego omleta pochłaniał jeden z głównych aktorów serialu CSI, a na końcu sali 2 babcie przyszły po prostu na kawę. Taki klimat.

Wszystko jest proste, robione na bieżąco, pożywne i sensownie zbilansowane. Jednocześnie śniadanie nie zrujnuje naszego portfela i jest w sumie jedyną alternatywą dla hotelowych kontynentalniaków, które nierzadko kosztują dużo więcej. Dodając do tego bardzo uczciwe ceny napoi, które zawsze otrzymujemy z nieograniczoną dolewką, śniadanie w dinerach to coś co polecam z całego serca.

Udostępnij!

O autorze

Nazywam się Kuba i od 2013 roku prowadzę dla Was blog „Kuba w Podróży”. Od czasu mojej pierwszej większej wyprawy minęło sporo czasu, a popularność bloga przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Z zawodu programista, w wolnych chwilach spisuję swoje poradniki, relacje z wypraw i ogólne doświadczenia ze światem. Do zobaczenia na szlaku!

Skomentuj