Pullman Bucharest World Trade Center – recenzja

0

Cały mój wyjazd do Bukaresztu organizowany był raczej spontanicznie, bo większego planu poza przybyciem na miejsce i odwiedzenie starych znajomych nie było. Oczywiście chciałem także poczuć (nocnego) ducha Bukaresztu, a do tego potrzebny był mi hotel o dogodnej lokalizacji w stolicy Rumunii. Skorzystałem z promocji City Breaks (pobyt min. 2 noce, 20% rabatu i śniadanie gratis) Accorhotels i zdecydowałem się na hotel Pullman Bucharest World Trade Center.

Pullman Bucharest World Trade Center to może nie ścisłe centrum miasta (jakieś 40minut spacerem), ale mając na uwadze śmiesznie tanie Taxi i Ubera w Bukareszcie, nie jest to absolutnie żaden problem. Rzut kamieniem jest natomiast do parku Bordei, który jest jednym z obowiązkowych punktów do zobaczenia w stolicy Rumunii. Musimy także pamiętać, że hotel zbudowano, jak sama nazwa wskazuje, na potrzeby targów, a nie, jako obiekt goszczący turystów w centrum miasta.

Teren dookoła i przed hotelem jest dość starannie zadbany, a do recepcji nie sposób nie trafić (co nie jest takie oczywiste – patrz Double Tree by Hilton Hotel Wrocław). Po wejściu w oczy rzuca się okazały, piętrowy hall. Pomimo swojego wieku nadal prezentuje się bardzo dobrze – przyczyniła się do tego wysoka jakość użytych materiałów i styl pomieszczenia, który starzeje się bardzo powoli. Na wprost wejścia znalazł się pion wind, po prawej przejście do hotelowego baru a po lewej dość okazała recepcja.

Z przyjęciem było trochę zamieszania, bo goście przede mną mieli jakieś problemy, a inni pracownicy jakoś nie kwapili się do rozładowania kolejki. Niemniej wszystko było już przygotowane na mój przyjazd i samo wydanie kart przebiegło błyskawicznie. Jak zawsze prosiłem o pokój na wysokim piętrze i taki otrzymałem. Nie zapomniano także o voucherach na drink powitalny.



Booking.com

Wyjazd złotą windą na piętro, kilka metrów korytarzem i mogłem otwierać pokój. Sam korytarz był czysty i bardzo dobrze utrzymany, choć widać po nim upływający czas. Plus należy się za brak uporczywego zapachu chemii używanej do sprzątania.

Hotel zbudowano na planie trójkąta – korytarze i pion wind poprowadzono w środku, a pokoje wzdłuż boków. Powoduje to, że okna wyprowadzone są na wszystkie strony miasta.

Zobacz także:  CatHelicopters - recenzja

Pokój zbudowano standardowo, czyli łazienka po lewej od wejścia, po prawej szafa a właściwa sypialnia w głębi. Łazienka, jak na hotel, była duża i dobrze oświetlona. Wygląd zdradzał jednak jej wiek i przeszłe naprawy (jaśniejsze fugi czy kafelki) – pewnych rzeczy nie da się po prostu ukryć. Łazienka była bardzo czysta i codziennie tak samo dobrze sprzątana. Zestaw kosmetyków zasługuje na uznanie – C. O. Bigelow to wyższa półka i raczej nie często widuje się ją w hotelach.

Część sypialna swoją wielkością była odpowiednia do pozycji na rynku, na jaką pozycjonowana jest sieć Pullman – upscale. Najważniejszym punktem pokoju jest oczywiście łóżko, które było bardzo wygodne, ale jak dla mnie nieco za miękkie. Naprzeciw łóżka znalazła się komoda z wolno stojącym TV i lampą. W rogu umiejscowiono kącik do pracy a za nim część „wypoczynkową” z kilkoma magazynami i darmową wodą mineralną (codziennie wymienianą). Meble były wysokiej jakości, ale dla mnie nieco przyciężkawe i ze śladami zużycia; wynika to niestety z czasu, jaki upłynął od ostatniego remontu. Czystość, podobnie jak w przypadku łazienki 5/5. Okna w pokoju były całkowicie dźwiękoszczelne, ścian także nie zbudowano z papieru.

W jednym z rogów pokoju znalazło się miejsce na kącik kawa/herbata oraz zabudowany mini bar. Oferta mini baru była raczej skromna, ale powodu do narzekania także nie widzę. Ceny dostosowano do standardu hotelu – nie były jednak w żaden sposób przesadzone.

Zobacz także:  Promocja Accorhotels - punkty x2 i śniadanie gratis

W hotelu znajdziemy 3 miejsca gastronomiczne: hotelowy bar L’Arpege, Steak House Barbizon oraz cukiernię La Galette Restaurant & Snacking. Na kolacje byłem już poumawiany, więc Steak House musiałem odpuścić, La Galette nie znalazłem (na serio, nie wiem gdzie jest); skorzystałem tylko z hotelowego baru L’Arpege.

Jest to stosunkowo duże miejsce jak na bar w hotelu, z bardzo fajnym patio na dworze. Wybór alkoholi dość szeroki, a na voucher od Accorhotels możemy zażyczyć sobie, czego dusza zapragnie. Szczerze polecam drinki, bo były więcej niż bardzo dobre oraz tradycyjne, rumuńskie przekąski – są pyszne i śmiesznie tanie.

Pullman Bucharest World Trade Center - patio hotelowego baru

Pullman Bucharest World Trade Center – patio hotelowego baru

Śniadanie podawano w formie bufetu. I choć było bardzo dobre, to mam, co do niego mieszane uczucia – z jednej strony porzucono dość mocno koncept tradycyjnego kontynentalniaka z drugiej jednak wszystkiego, jak na hotel Pullman, było nieco za mało. Oczywiście dostaniemy ser, szynkę i jajka, ale sery typowo rumuńskie, kiełbaski również, a oprócz tego tradycyjne pasty warzywne i przepyszne pieczywo – za to należy się ogromny plus. I wszystko byłoby OK, gdyby dostawić stół albo dwa i nieco powiększyć wybór.



Słowem zakończenia: Pullman Bucharest World Trade Center to dobry hotel. Nie bardzo dobry, ale dobry. Ma swoje mocne strony jak czystość, jakość wyposażenia, bar czy ciszę w pokoju. Jednocześnie jednego faktu nie da się ukryć – czasu, który upłynął od ostatniego remontu. Jest to sytuacja podobna do Sheraton Warsaw Hotel – przed odnowieniem pokoje niezbyt zachęcały do siebie, obecnie może on świecić przykładem. Wraz z ewentualnym remontem w górę poszybowałby także parametr cena/jakość, który obecnie (bez promocji) jest tylko nieznacznie powyżej okolicznej średniej.

Podsumowanie

7.9 Dobry hotel

Pullman Bucharest World Trade Center to dobry hotel. Nie bardzo dobry, ale dobry. Jeśli trwa akurat promocja Accorhotels to pewnie wybrałbym go jeszcze raz jako miejsce mojego noclegu, jeśli nie, to bez oporów przejrzałbym także ofertę konkurencji – w chwili obecnej wymaga on po prostu remontu.

  • Lokalizacja 8
  • Personel 7
  • Pokój 7.9
  • Gastronomia 8.5
  • Cena/Jakość 7
  • Czystość 9
Udostępnij!

O autorze

Nazywam się Kuba i od 2013 roku prowadzę dla Was blog „Kuba w Podróży”. Od czasu mojej pierwszej większej wyprawy minęło sporo czasu, a popularność bloga przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Z zawodu programista, w wolnych chwilach spisuję swoje poradniki, relacje z wypraw i ogólne doświadczenia ze światem. Do zobaczenia na szlaku!

Skomentuj