Republika Zielonego Przylądka (Cape Verde) cz. 3 – Informacje praktyczne

0

Jak dostać się do Republiki Zielonego Przylądka?

Dostać się na Sal, podobnie jak na inne wyspy można tylko na 3 sposoby.

Samolot

Najłatwiej i najszybciej dolecimy na miejsce samolotem. Jako, że lotnisko na Sal powstało jako stacja benzynowa dla samolotów lecących do Ameryki Południowej (do dnia dzisiejszego ma takie przeznaczenie), nie ma problemów z dolotem na Cape Verde. Najwięcej samolotów startuje z terenu Niemiec, z łatwością można podpiąć się pod któreś z biur podróży. Koszt przelotu RT to około 500€, ale cierpliwi i uważni mogą polecieć za mniej więcej 200€.

Chcąc dostać się na inne wyspy musimy albo kupić przelot awionetką/DHC-8 (koszt to około 100€) albo przejrzeć trasy czarterów – często zaliczają kilka wysp w trakcie jednego lotu.

Jacht

Na wyspy można także dopłynąć. Najczęściej mini porty tych wysp służą podobnie jak lotnisko – jako miejsce uzupełnienia zapasów przed podróżą do Ameryki Południowej. Backpackersi w zamian za darmową podróż zaciągają się na łódź w różnych portach Europy.

Prom z Dakaru

Jest to wersja ultra backpackerska i tak samo niepewna. Promy do Republiki Zielonego Przylądka jak i między wyspami kursują bez ustalonego rozkładu i zależą od wielu czynników.

Wiza

Wiza dla Polaków jest niestety wymagana, można ją wyrobić w ambasadzie lub kupić na lotnisku (płatność kartą kredytową). Wiza do Republiki Zielonego Przylądka kosztuje obecnie 2500CVE czyli około 22€.

Szczepienia

Na wyspach MSZ nie zaleca żadnych dodatkowych szczepień poza standardowo żółtaczką A i B, tyfusowi, tężcowi itp. Jeśli chodzi o poziom higieny, dostępność aptek, szpitali i leków, Republika Zielonego Przylądka zostawia daleko w tyle resztę Afryki (może poza “cywilizowaną” północą).

Republika Zielonego Przylądka - The Blue Eye

Republika Zielonego Przylądka – The Blue Eye

Transport na wyspach

Po wyspach najwygodniej poruszać się taksówkami. Są to najczęściej Toyoty Corolla albo Skody Octavia z takimi przebiegami, że nawet Mirek handlarz nie dałby rady ich skręcić. Sama jazda to już przygoda a podczas niej obowiązuje swoista etykieta. Środek obowiązkowo cały w skaju lub skórze. Sufit, podłogi i słupki oklejone dokładnie wykładziną lub wyłożone szczelnie gumą. Wszystkie okna otwarte na maks nawet przy >100km/h. Na każdym postoju obowiązkowo czyszczenie całego auta z kurzu i soli szczotką z miękkiego włosia.

Zobacz także:  Republika Zielonego Przylądka (Cape Verde) cz. 4 – Wycieczki

Ceny taksówek są dość niskie, 17km kosztuje około 11€. Najlepiej spytać w hotelu ile powinniśmy zapłacić za kurs – bez tego zdarzyło mi się 2 razy przepłacić. Taxi złapiemy dosłownie wszędzie – kierowcy nie stoją na postojach jak w Europie, lecz jeżdżą bez przerwy w koło wyspy w nadziei, że ktoś oczekuje na kurs.




Drugą opcją jest, podobnie jak w Tajlandii, złapanie miejscowego pick-upa. Kosztuje to 1-2€, ale musimy konkurować o miejsce z innymi chętnymi (miejscowymi), a tych nie brakuje. Poza tym dzielenie paki z niektórymi (morskimi) towarami do przyjemnych nie należy 😉 Niemniej na Sal widziałem największe zagęszczenie Hummerów, Audi Q7 i Land Cruiserów na metr kwadratowy więc i nam może trafić się ciekawy i wygodny kurs.

Istnieje też opcja poruszania się po wyspie na rowerze (dla samobójców), konno (to również misja z gatunku kamikaze), buggy lub quadem. Wszelkie „normalne” środki lokomocji z racji upału, pyłu i soli wykończą nas w tempie ekspresowym.

Gdzie spać? Słowo o noclegach

Temat rzeka. To znaczy krótka rzeka. Tak jak pisałem w tym wpisie, wybór noclegów nie jest duży. Sal to jednak jeden wielki plac budowy i sytuacja z miesiąca na miesiąc ulega zmianie. Do wyboru mamy hotele luksusowe,  molochy typowo wakacyjne oraz kilkanaście „apartamentów” rozsianych po Santa Maria. Problem polega na tym, że cenowo niewiele się one różnią, a spania na Sal bez klimatyzacji jakoś nie mogę sobie wyobrazić. Niemniej dla chcącego nic trudnego, i wnioskując po bannerach wiszących na balkonach, nawet ktoś bez wcześniejszej rezerwacji powinien znaleźć miejsce do spania bez większych problemów.

Pogoda

Na Cape Verde pogoda w zasadzie się nie zmienia. W miesiącach zimowych na termometrze zobaczymy 25 stopni, a pod koniec września 30. Temperatura wody oscyluje w granicach 25 stopni. Na wyspach północnych nieustannie i równo wieje, dlatego są one rajem dla kite surferów. Opady występują niezwykle rzadko, przewodniczka wspominała o 4-5 deszczach na rok.

Cape Verde - średnie temperatury roczne

Cape Verde – średnie temperatury roczne. ©weatherspark.com

Jedzenie

Jedzenie czyli temat dla mnie. Pierwotnie dieta miejscowych (bo na pewno nie autochtonów) bazowała głównie na owocach morza i warzywach które dały radę urosnąć na tej ziemi lub zostały dowiezione promem. Z czasem sytuacja uległa poprawie, ale nadal typowymi daniami są gulasz z kukurydzy (Chacupa) oraz owoce morza w każdej formie. Poza tym, z racji swojego położenia, Republika Zielonego Przylądka oferuje (świeże!) rzeczy, o których w Polsce możemy tylko pomarzyć. Wahoo, tuńczyki, niebieskie marliny, żaglice, langusty, homary i… można by tak długo wymieniać. Piękny filet z tuńczyka dostaniemy w cenie polskiego kebaba. Homar experience  w jednym z 50 najlepszych barów plażowych na świecie to koszt 35€.  6 kilogramów filetu z widocznego poniżej tuńczyka kosztowało 5€…

Republika Zielonego Przylądka - tuńczyk w cenie 5€ za 6kg

Republika Zielonego Przylądka – tuńczyk w cenie 5€ za 6kg

Martwiący się o zielonowyspiarską “klątwę Faraona” mogą spać spokojnie. Na większości z Wysp Zielonego Przylądka cała woda słodka pochodzi z odsalania. Poza tym większość dań (jak wspomniana wcześniej Chacupa) jest bardzo długo gotowana, grillowana albo smażona. Nie spotkałem się z jakimkolwiek przypadkiem biegunki. Na kuchnię Cabo Verde poświęcę osobny wpis.

Zarobki i Ceny

Sytuacja na wyspach przypomina nieco tą na Kubie: dolecieć drogo, spać drogo, kupić coś – jeszcze drożej. Ceny w sklepach mogą przysporzyć bólu głowy. Byle jaki krem do opalania – minimum 20€, t-shirt made in China – od 20€, pierdoły do kite surfingu i nurkowania – poza skalą. Sensowne ceny miały jedynie pamiątki, szczególnie te ręcznie robione. Litr diesla – 1.2€, nowy pick-up minimum 30 000€, całkiem dobre mieszkanie ~65-70 000€. Przy PKB kilkukrotnie niższym niż w Polsce życie tam wydaje się katorgą. Należy jednak pamiętać o dwóch rzeczach: po pierwsze nieprzerwany strumień $ od rodzin mieszkających za granicą, po drugie koszty życia i dostęp do pracy.




Koszty życia są bardzo niskie, i do skromnej egzystencji nie potrzeba wiele. Woda jest całkowicie darmowa; kto nie ma bieżącej, może uzupełnić jej zapasy w specjalnych kioskach w różnych częściach wyspy. Praca czeka na każdym kroku. Owszem, często jest ona słabo płatna i zabójcza czasowo, ale jest jej pod dostatkiem. Ci, którzy wynieśli cokolwiek ze szkoły (większość mówi dobrze po angielsku i francusku oraz naturalnie portugalsku) i mają łeb na karku organizują wycieczki, wszelkiego rodzaju atrakcje, stawiają prowizoryczne sklepy, pracują w hotelach itp. Sezon na wyspach trwa cały rok, więc na brak turystów miejscowi nie mogą narzekać.

Bezpieczeństwo

Gwałtowny wzrost liczby odwiedzających pociągnął za sobą wzrost przestępczości. O ile w hotelu możemy czuć się całkowicie bezpiecznie (szanujące się hotele mają szwadron ochroniarzy) o tyle po zmroku, w bardziej odludnych miejscach podobno zdarzają się kradzieże. W internecie krążą także opowieści o zuchwałych napadach w stylu brazylijskim, ale włożyłbym je między bajki. Sal zaliczyłbym do raczej bezpiecznych miejsc i przestrzegając standardowych zasad bezpieczeństwa nie powinno nam się nic stać.

Republika Zielonego Przylądka - Espargos

Republika Zielonego Przylądka – Espargos

Udostępnij!

O autorze

Nazywam się Kuba i od 2013 roku prowadzę dla Was blog „Kuba w Podróży”. Od czasu mojej pierwszej większej wyprawy minęło sporo czasu, a popularność bloga przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Z zawodu programista, w wolnych chwilach spisuję swoje poradniki, relacje z wypraw i ogólne doświadczenia ze światem. Do zobaczenia na szlaku!

Skomentuj