Republika Zielonego Przylądka (Cape Verde) cz. 5 – Kuchnia

0

Kuchnia Cabo Verde (z racji historii) powstała z wymieszania potraw portugalskich i afrykańskich. Prosta i pierwotnie uboga jak tutejsze ziemie, nie zmieniła się zanadto z biegiem czasu. Do chacupy dodaje się więcej mięsa, czasem jakieś ekstra warzywo albo jajko. Jeśli w sieci wpadnie Solandra (ang. Wahoo; chyba nikt nie używa polskiego odpowiednika) albo uda się ustrzelić tuńczyka to będą kotlety. Jeśli nie, to na stole znów wyląduje “rosół” z ryby. No stress.

Ryby i owoce morza

Pytać o ryby w Republice Zielonego Przylądka to jak spytać o mąkę w piekarni. Wody Cape Verde póki co dalekie są od przełowienia a rybołóstwo (duże słowo) to nie gospodarka rabunkowa znana z Europy czy USA. Jak pisałem wcześniej:

(…) z racji swojego położenia, Republika Zielonego Przylądka oferuje (świeże!) rzeczy, o których w Polsce możemy tylko pomarzyć. Wahoo, tuńczyki, niebieskie marliny, żaglice, langusty, homary i… można by tak długo wymieniać. Piękny stek z tuńczyka dostaniemy w cenie polskiego kebaba. (…) 6 kilogramów filetu z widocznego poniżej tuńczyka kosztowało 5€…(…)

Jakimś wielkim konsumentem owoców morza nie jestem, ale wynika to bardziej z dostępności dobrej jakości składników i umiejscowienia mojego domu rodzinnego niż smaku. Swoją normę wyrabiam w podróży; na Cape Verde było to kilkaset procent. Trudno wszak nie skosztować steku z tuńczyka, rekina, Wahoo w różnej formie, carpaccio czy Caldo de Peixe.

Wędzony tuńczyk

Wędzony tuńczyk z musem owocowym.

Mówiąc o kuchni Wysp Zielonego Przylądka nie sposób zapomnieć o owocach morza. Nie trudno o carpaccio z ośmiornicy, grillowanego homara czy wymyślne dania z krewetek – serwuje się je niemal wszędzie. Jednocześnie obfitość tutejszych wód powoduje, że ceny owoców morza (jak i ryb) są śmiesznie niskie. Warto więc podarować sobie jedzenie wołowiny czy kurczaka na rzecz bogactwa smaków jakie serwuje nam Atlantyk.

Poniżej przedstawiam kilka tradycyjnych potraw Wysp Zielonego Przylądka, niektóre są bardzo powszechne, inne znajdziemy tylko w kuchni mieszkańców wysp.

Caldo de Peixe

Caldo de Peixe to zupa z ryb, taki rosół z Cape Verde. Bierze się dużą garść ziemniaków, manioku, zielonych bananów, kawałek dyni, pomidora i co tam jeszcze w kuchni zostało, zasypuje solą, dorzuca ryby i gotuje. Bogatsze wersje przypominają bardziej przecier niż zupę. Polecam spróbować, ale nie zaglądać do garnka 😉

Caldo de Peixe

Caldo de Peixe.

Chacupa

Chyba najbardziej typowe danie z Republiki Zielonego Przylądka. Chacupa to wolno gotowany gulasz,  oparty na kukurydzy. Inne składniki zależą tylko od majętności i wyobraźni kucharza, a bogata w mięso i warzywa chacupa zwana jest Chacupa Rica. Na śniadanie podaje się chacupę z dodatkiem podsmażanej cebulki i jajek, na wyjątkowe okazje gotuje się chacupę z portugalskimi kiełbaskami, boczkiem, fasolą i innymi warzywami. W naszym hotelu chacupa była codziennie, od najbiedniejszych do bardzo bogatych wersji. Bardzo przypadła mi do gustu.

Cachupa

Cachupa Rica @africaisole.files.wordpress.com

Buzio

Tradycyjny gulasz ze skorupiaków z dodatkiem sosu sojowego.

Bol de Cuscus

Bol de Cuscus – wersja tradycyjna @blog.myheritage.com.br

Bol de Cuscus

Dość słodkie i dziwne ciasto. Powstaje z połączenia kukurydzy i cukru, w konsystencji przypomina trochę naszą babkę, ale podaje się je z masłem i serem cabra. Istnieje wiele odmian tej potrawy, każda wyspa ma swoją odmianę Bol de Cuscus.

Bol de Cuscus

Bol de Cuscus – wersja hotelowa.

Canjo

Dość często spotykana potrawa (czasem zupa) podawana z ryżem, kurczakiem, cebulą i niekiedy warzywami.

Canjo

Danie na kształt Canjo.

Bafos

Bafos to typowy starter albo przegryzka. Owoce morza gotuje się w pomidorach, papryce i cebuli. Całkiem smaczne.

Percebes

Percebes zwane są morskimi paluszkami. W istocie wyglądają jak palce, ale raczej gargulca niż człowieka. Po odłamaniu końca należy obrać skórę aby dobrać się do jadalnego wnętrza. W konsystencji podobne do kalmara, na szczęście podawano je obrane.

Percebes

Percebes @arrozcatum.blogspot.com

Inne/Ciekawostki

Na wyspach je się stosunkowo dużo koźlęciny; wynika to z historii tego kraju i położenia geograficznego. Kozy bowiem, jak mało który gatunek zwierząt gospodarskich, są odporne na niekorzystne warunki środowiska zewnętrznego, dobrze przystosowane do życia na swobodzie a ponadto samodzielnie. Polecam skorzystać z okazji.

Koźlęcina w sosie owocowym

Koźlęcina w sosie owocowym. W przeciwieństwie do wyglądu smakuje wybornie.

Duża odległość między wyspami utrudniała komunikację, dlatego każda z wysp ma swoją wersję chacupy, canjo czy buzio; niektóre są diametralnie rożne w smaku.

Większość dań głównych podaje się na słodko, z owocami (często gorącymi). Częstą praktyką jest mieszanie sosu własnego z musem owocowym.

Carpaccio z ośmiornicy

Carpaccio z ośmiornicy.

Miara ilości ryb kupowanych od rybaka zależy od gatunku: tuńczyki kupuje się na kilogramy (6kg ~5€), makrele na małe wiaderka/siatki (4-6 sztuk ~1€), jakiś czerwony gatunek – podobno najsmaczniejszy – do 4€ za sztukę (towarzyszyła temu jakaś pokręcona logika). Kupuje się zawsze obrane ryby/poporcjowane mięso – grube i stare kobiety obierają łuski, cięciem mięsa zajmują się rybacy.

Grillowany homar.

Grillowany homar.

Należy pytać o wielkość porcji jedzenia, bo zamawiając homara możemy dostać nawet 3 sztuki.

Klikając dowolny przycisk poniżej motywujesz mnie do dalszej pracy:

 

Udostępnij!

O autorze

Nazywam się Kuba i od 2013 roku prowadzę dla Was blog "Kuba w Podróży". Od czasu mojej pierwszej większej wyprawy minęło sporo czasu, a popularność bloga przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Z zawodu programista, w wolnych chwilach spisuję swoje poradniki, relacje z wypraw i ogólne doświadczenia ze światem. Do zobaczenia na szlaku!