Karty SIM prepaid w Japonii. Poradnik.

0

Karty SIM w Japonii to temat, który niby dotyczy każdego turysty, ale tak naprawdę ciężko znaleźć jakiś konkretny poradnik mówiący o telefonii komórkowej w Japonii. Google zwraca głównie spam wyniki, które zachęcają do kupna/wypożyczenia urządzeń typu przenośne Wi-Fi za jakieś astronomiczne kwoty. Nie mogłem tego stanu rzeczy zostawić samemu sobie i jak zwykle napisałem dla was mały poradnik. Niestety, nie jestem w stanie stworzyć kolejnego almanachu, bo angielskojęzyczne źródła, które zwykle przychodziły mi z pomocą milczą lub preferują wspomniane wcześniej Wi-Fi. Dość wstępu, zaczynamy.

Karty Sim w Japonii – informacje podstawowe

Po pierwsze należy wspomnieć, że wszystkie karty SIM w Japonii muszą (teoretycznie) być zarejestrowane. Po drugie taki obowiązek wprowadza mimochodem pewne trudności w zakupie, bo przecież sprzedawca w pierwszym lepszym kiosku nie będzie nas legitymować i robić ksero naszego paszportu… Trzecia sprawa to pakiety. Będąc osobą przyjezdną, z zamiarem pobytu krótszym niż kilka tygodni, zdani jesteśmy tylko i wyłącznie na prepaid. Nie mam pojęcia jak wygląda sprawa abonamentów, ale pakiety prepaidowe swoją ceną i możliwościami przypominają bardziej niemieckie czy amerykańskie warunki niż znakomite rozwiązania z rodzimego podwórka. Po czwarte upewnij się, że twój aparat nie posiada blokady SIM-lock, a także dowiedz się jaki rozmiar karty pasuje do twojego telefonu. Po piąte i najważniejsze, zanim wylecisz do Japonii, dowiedz się gdzie i jak ustawić ręcznie APN w twoim telefonie. Wiem, że w nowszych smartfonach teoretycznie wszystko działa automatycznie/za pomocą SMS, ale zaręczam wam, że nie zawsze tak jest.

Prepaid w Japonii, czyli na co mogę liczyć

Zdecydowana większość starterów dostępnych od ręki to karty SIM z przeznaczeniem tylko i wyłącznie do obsługi internetu mobilnego. Oznacza to, że jeśli mamy zamiar dzwonić w Japonii, w zasadzie jesteśmy skazani na kupno niemal 2x droższej karty albo wypożyczenie telefonu (mniej więcej 500¥ dziennie). Jeśli chodzi o sam internet, to w każdym większym mieście działa on w standardzie LTE (w pełnej prędkości); w górach czy na głębokiej prowincji (o to w Japonii dość trudno) nie ma problemów z zasięgiem.

W przypadku starterów w Japonii należy pamiętać jeszcze o dwóch rzeczach:

  • Limity transferowe w Japonii są odnawiane codziennie, a norma to 200MB na dzień. Spokojnie wystarcza to na częste używanie Google Maps, FB, Instagram itp. Jeśli przekroczymy limit to prędkość połączenia spada do 128kbit/s co nadal umożliwia jako takie używanie internetu.
  • Karty SIM są ważne okresowo – 7, 14 lub 30 dni.

Pakiety i ceny

Tak naprawdę większość kart korzysta z łącz firmy NTT Docomo, stąd bardzo podobne pakiety i ceny. Główni gracze na rynku prepaidowych kart SIM (którzy oferują sensowne pakiety) dla turystów to U mobile, Sakura SIM, BIGLOBE Ninja SIM i Easygo Japan. Rozbieżności między ofertami to okresy ważności kart (maksymalnie tylko 7 dni w przypadku Sakura SIM), opcja dostarczenia karty do hotelu w cenie (Easygo Japan), limity transferu (100-350MB na dzień) czy ceny (od 1800 do nawet 7700¥ za 30dni). W mojej opinii najkorzystniej, jeśli chodzi o stosunek cena/jakość/możliwości, wypada U mobile. Tabelę porównawczą ich usług znajdziecie poniżej.

Karty SIM w Japonii - plany taryfowe U mobile

Karty SIM w Japonii – plany taryfowe U mobile

Gdzie kupić kartę SIM w Japonii?

Ciężko konkretnie odpowiedzieć na to pytanie. Stoisko U mobile i bodaj Sakura SIM znajdują się w hali przylotów lotniska Tokio Narita, na głównym dworcu kolejowym w Tokio stoją budki kilku operatorów. Osoby bardziej wygodne mogą zamówić kartę do hotelu, kupić przez internet lub wypożyczyć od razu telefon na miejscu. Ze swojej strony polecam (niezależnie od wybranej opcji) zrobić to jak najszybciej, bo karta SIM w Japonii to niesamowite ułatwienie.

Mam nadzieję, że choć trochę rozjaśniłem wam sprawę kart SIM i internetu mobilnego w Japonii. Jeśli macie jakieś pytania to piszcie śmiało w komentarzach.

Udostępnij!

O autorze

Nazywam się Kuba i od 2013 roku prowadzę dla Was blog "Kuba w Podróży". Od czasu mojej pierwszej większej wyprawy minęło sporo czasu, a popularność bloga przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Z zawodu programista, w wolnych chwilach spisuję swoje poradniki, relacje z wypraw i ogólne doświadczenia ze światem. Do zobaczenia na szlaku!