Caesars Palace – recenzja

0

Kto oglądał Kac Vegas, ten wie jak może skończyć się impreza w tym mieście. Film nie mija się wiele z prawdą jeśli chodzi o możliwości zaaranżowania imprezy, którą oczywiście najlepiej zacząć w apartamencie jednego z kilku wielkich kasyn Las Vegas. Podczas mojej zeszłorocznej podróży po USA, zanim skierowałem samochód w stronę pustyń Nevady, i ja postanowiłem zasmakować nieco luksusu. Zdecydowałem się na Caesars Palace znany z pierwszej i trzeciej części Kac Vegas. Mój apartament to wprawdzie nie filmowa opcja, ale na standard w Julius Luxury Studio także nie mogłem narzekać.

Caesars Palace

Caesars Palace (podobnie jak inne słynne kasyna na Stripie) ciężko nazwać hotelem, czy nawet kompleksem hotelowym. Aby nieco zobrazować rozmiar inwestycji przytoczę kilka liczb: 4000 pokoi (często w 100% wybukowanych), 65000m² ekskluzywnych centrów handlowych, 15 500m² kasyna, 22000m² sal konferencyjnych, sala koncertowa na 4300 osób, baseny o powierzchni ponad 900m², własny urząd pocztowy, kilkanaście restauracji, Céline Dion, Rod Stewart, Elton John czy Mariah Carey koncertujący niemal każdej nocy… Można by tak wymieniać jeszcze długo. Caesars Palace stworzono tak, aby gość nie musiał opuszczać hotelu od momentu check-in do samego wyjazdu, miał wszystko pod ręką i nigdy się nie nudził. Oczywiście zadbano także o możliwość wydania (ewentualnie) wygranych pieniędzy, ale o tym później.

Lokalizacja

Wjeżdżając do miasta od strony Kalifornii nie da się przeoczyć rzędu olbrzymich budynków stylizowanych na rzymskie budowle. Niewielki problem (ze względu na oznakowanie) sprawia za to podjazd pod hotel i parkowanie. Caesars Palace położony jest w samym sercu Stipu. Trudno o lepszą lokalizację w Vegas; Bellagio, Wynn, Ventian i Mirage po sąsiedzku, klub Flamingo dokładnie naprzeciwko – zdecydowane 10/10.

Recepcja

Na stworzenie recepcji pieniędzy nie żałowano. Ogromny hol wejściowy wita gości Caesars Palace złotem, marmurami oraz znaną ze zdjęć Three Graces Fountain. Całość, choć według europejskich standardów kiczowata, naprawdę robi wrażenie. Miało być tematycznie i jest, miało być na bardzo bogato (w końcu to pałac Juliusza) i jest.

Ogromny counter desk zapewnia w miarę szybkie rozładowanie tłumów, które co kilkanaście minut przyjeżdżają do i opuszczają Caesars Palace. Plus należy się za maszyny do automatycznego check-inu: karta kredytowa, paszport i karty do pokoju wraz z instrukcjami jak do niego trafić lądują w naszych rękach. Obsługa dba o to, żeby każdy gość nie poświęcił na daną czynność więcej niż minutę, a w razie problemów służy pomocą.

Ja, z racji zaćmienia umysłu przed wyjazdem, wyjąłem moją kartę kredytową prowadzoną w USD i zostawiłem ją w domu. Na szczęście istnieje coś takiego jak DHL SAMEDAY JETLINE – dostarczyli moją zgubę w niecałe 48h. Paczka czekała na mnie na recepcji i z tym brakującym elementem zameldowałem się w hotelu. Znalezienie pokoju nie było takie łatwe jak mogłoby się wydawać, ale w końcu trafiliśmy do dobrej windy.

Po otwarciu drzwi moim oczom ukazał się zupełnie inny obraz niż na dole. Znika większość „antycznych” figur i obrazów, złoto zmieniło się w stonowane, zielone barwy. Widać i czuć, że jest się w hotelu wysokiej klasy. Korytarz wydawał się nie kończyć i ilością pokoi przypominał te na statkach wycieczkowych; a mój pokój znajdował się dokładnie na jego końcu…

Pokój

Julius Tower, poziom 66, dokładnie na końcu korytarza wychodzącego na Vegas. Wysokie piętro, 70m², bezpośredni widok na część basenową, żółty marmur w łazience, materac Simmons Beautyrest Recharge, kosmetyki Gilchrist & Soames i największa dostępność HDTV na świecie. Wchodzimy.

Po otwarciu drzwi nie uderza mnie zapach chemii znany z amerykańskich domów, ani zanadto podkręcony odświeżacz powietrza. Moje nogi nie topią się także w wykładzinie, za co kolejny plus. Po prawej stronie spora łazienka, dalej podwójna szafa, sejf i właściwy pokój.

Wnętrze odpowiada w 100% zdjęciom ze strony. Pierwsze co rzuca się w oczy to ogromne łóżko – wielkością przypominało to z Sofitel Old Town Wrocław, było jednak jeszcze wyższe niż jego dolnośląski odpowiednik. W sumie to cały czas bałem się aby z niego nie spaść (co raz mi się niestety udało). Część sypialna płynnie przechodzi w część wypoczynkową, na którą składa się dość spory narożnik ze stolikiem oraz fotel z lampą i postumentem na pojemnik do lodu. Trochę niezrozumiały jest dla mnie fakt odsunięcia mebli ponad metr od okien – zmniejsza to optycznie całe pomieszczenie.

Wyposażenie, łącznie z tapetami na ścianach było bardzo wysokiej jakości, bez oznak zużycia (ostatnia renowacja hotelu miała miejsce w 2015 roku). Jeśli chodzi o styl pokoju to w przeciwieństwie do reszty hotelu, nie ociekał złotem, marmurem i rzeźbami „z epoki”, ale dyskretnie nawiązywał do motywu starożytnego Rzymu.

Minibar, pomimo niewielkich rozmiarów, oferował na prawdę szeroki przekrój alkoholi: wódki, gin, whiskey, tequila, rum i piwo. Na spragnionych niewielkiej przekąski czeka zestaw 7 rodzajów orzeszków/przekąsek. Niestety ceny alkoholi i snacków przebijają nawet te spotykane w hotelach sieci InterContinental. Okna i ściany były dźwiękoszczelne i zapewniały spokojny sen.

Czytając hotelowy magazyn patrzyłem kątem oka na ludzi odpoczywających przy basenach (a jest ich 8). Szczerze mówiąc nie wiedziałem na co się zdecydować: zjeść coś (jeśli tak to co i gdzie), popływać w basenie, iść przegrać trochę $ czy może po prostu przejść się po Stripie? Zanim zdążyłem podjąć decyzję w mojej skrzynce pocztowej pojawiła się kopia wiadomość z potwierdzeniem rezerwacji. Gordon Ramsay Steak, kasyno Paris Las Vegas, godzina 16:45 – oho, moja towarzyszka zgłodniała. Leżąc na łóżku zastawiałem się, czy zgodnie z filmem Kac Vegas, dotknięcie przedmiotu oznacza jego zakup. Przekonałem się o tym bardzo szybko podnosząc pudełko M&M’S – 18$ zostało automatycznie dopisane do mojego rachunku…

Łazienka w Julius Luxury Studio była zdecydowanie większa niż ma to zazwyczaj miejsce w Europie. Pomieszczenie podzielono na kilka mniejszych stref: dużą wannę z jacuzzi, strefę do codziennej toalety dla 2 osób, dużą kabinę prysznicową i osobną toaletę. Kosmetyki pochodziły z firmy Gilchrist & Soames i były codziennie wymieniane na nowe. Nie zabrakło także telewizora, telefonu ani sterowania oświetleniem. Całe pomieszczenie wyłożono marmurem (a raczej szkliwionym gresem) i tapetą materiałową nawiązującą do rzymskich motywów. Ilość złotych zdobień wywoływała na początku mój serdeczny uśmiech, ale w końcu mieszkałem w Luxury Studio w pałacu Juliusza Cezara – jakżeby inaczej miała wyglądać moja łazienka? 😀 Czystość nie pozostawiała złudzeń: spałem w hotelu z czterema diamentami AAA.

Zdarzyło mi się mieć problem z sejfem – jeden telefon i po 15 minutach przyszedł fachowiec w cezarowej liberii i bardzo szybko rozwiązał mój problem. Sejf to w sumie jedyna rzecz do której mogę się przyczepić – był umiejscowiony pionowo, co powoduje problemy przy zamykaniu i otwieraniu go (musimy uważać, żeby jego zawartość nie wysypała się do szafy).

Kasyno

Do Vegas przyjeżdża się zabawić i do tego celu całe miasto jest świetnie przygotowane. Używki, panienki, samochody, broń, adrenalina – rodzaj aktywności ogranicza jedynie grubość twojego portfela. Zaręczam, że nie ma takiej kwoty której nie można tu przepuścić na zabawę; serwis concierge potrafi załatwić dosłownie wszystko. Kasyna w najlepszych hotelach różnią się znacząco od tych spoza TOP5 w Vegas. Sale są tematycznie urządzone, mają większą powierzchnię, nowoczesne gry, wystrój lepszej jakości i bardzo często wyższe stawki w maszynach i na stołach.

Kasyno w Caesars Palace urządzono, jak cały obiekt, w stylu „antycznym” z dużą dawką złota. Sale podzielone są tematycznie – każda z gier ma swoją. Centralne miejsca w każdej z sal zajmują stoły/maszyny z większymi stawkami; im bliżej ścian tym stawki spadają. Nie oznacza to jednak, że nie zagramy w jednorękiego bandytę w sali ruletki czy balckjacka. Miejsca dla każdego wystarczy, maszyn/stołów tematycznych (seriale/gry itp.) również. Więcej o samych kasynach i graniu w Vegas (min. dlaczego nie da się wejść z ulicy i po prostu zagrać) napiszę w osobnym wpisie. Czy kasyno w Caesars Palace posiada efekt WOW? Sale high stakes na pewno. Cała reszta jest bardzo poprawna, ale wg. mnie w tej kwestii wygrywa Wynn, gdzie kasyno jest domasterowane (nie tylko estetycznie) w 105%. „Kto gra grubo, wygrać musi…”

Inne udogodnienia

Garden of the Gods Pool Oasis – tak nazywa się imponujący kompleks basenowy w Caesars Palace. Garden of the Gods jest większy od niejednego aquaparku, a miejsc (w tygodniu) raczej nie brakuje. Dla nieco bardziej wymagających przygotowano strefę Venus European Pool Lounge gdzie, według zdjęć, mają opalać się przystojni panowie (którzy płacą dodatkowe 30$ za wstęp) i laleczki topless. Rzeczywistość to jednak rzeczywistość i z „jakością” ciał bywa bardzo różnie. Sumarycznie, boskie ogrody to świetne miejsce aby wyleczyć kaca po udanej nocy w kasynie lub na Stripie.

Appian Way Shops to droga stylizowana na rzymską drogę Via Appia. Słońce nie zachodzi tutaj nigdy, a zakupy nie wymagają trafienia pięciu „7” w kasynie. Prestiż sklepów rośnie wraz z mijaniem kolejnych replik znanych zabytków Rzymu i zbliżaniem się do jej końca, czyli The Forum Shops.

The Forum Shops to słynne centrum handlowe w Caesars. Po remoncie w 2015 roku wybrane najlepszym tego typu przybytkiem w Vegas. Pełne drogich butików, rzeźb i marmurów (importowanych z Włoch). Krótko i na temat – robi duże wrażenie i od wejścia widać, że aby coś kupić (na ogół) potrzebujemy portfela wypchanego Benjaminami Franklinami. Marki jakie znalazły tu swoje miejsce to, min.: Hublot, Cartier, Tiffany & Co., Burberry, Christian Louboutin. Jeśli akurat nie wygraliśmy małej fortuny w kasynie, polecam chociaż przejść się po centrum i popodziwiać design butików; niektóre ze sklepów to małe dzieła sztuki. Czy tego typu przybytek jest przesadzoną inwestycją? Absolutnie nie. W każdym butiku zakupy robi stosunkowo dużo osób – od tych, dla których to codzienność, przez tych którzy przyjechali się zabawić (niekoniecznie ze swoją żoną), do tych którym poszczęściło się w kasynie.

Montecristo Cigar Bar to miejsce, gdzie na pikowanym, skórzanym fotelu zapalimy najlepsze cygara serwowane ze szklanką dobrego bourbona lub tequili; na wielkim telebimie obejrzymy partyjkę golfa w wykonaniu zawodowców (czego chcieć więcej?). Cleopatra’s Barge to pełnowymiarowa pływająca barka Kleopatry, która kusi muzyką na żywo. Miłośnicy trawników bez problemu zarezerwują termin na partyjkę golfa a ich towarzyszki odpoczną przed nocą w znakomitym SPA. Omnia to główny klub nocny w Caesars Palace. Co dwa dni grają tu takie nazwiska jak Calvin Harris czy Afrojack. Sama sala to coś godnego Vegas i Caesars – polecam YT. The Colosseum, czyli Céline Dion w środę, Rod Stewart w sobotę (Elton John i Mariah Carey w pozostałe dni). 4300 miejsc siedzących, 180 000W nagłośnienia i największy ekran w Ameryce Północnej; bilety już od 49$.

Oczywiście kompleks Caesars Palace oferuje znacznie więcej atrakcji i możliwości spędzenia czasu, ale brakłoby mi miejsca i czasu żeby opisać je wszystkie. Czy potrzeba nam czegoś więcej? Chyba tylko dużej wygranej w kasynie.



Gastronomia

Tak wielki obiekt wymaga przynajmniej kilkunastu restauracji. Caesars Palace podaje, że ma ich 16, ale nie jest to do końca prawda. W The Forum Shops znajdziemy bowiem kolejne kilkanaście (głównie kuchnia włoska). Nie będę tutaj opisywać wszystkich miejsc serwujących jedzenie. Wystarczy, że wymienię je w kolejności od najbardziej prestiżowych (restauracje upscale wymagają ubioru przynajmniej business casual), a zainteresowanych odsyłam do wujka Google:

Upscale:

  • Nobu Restaurant
  • Restaurant Guy Savoy
  • Rao’s
  • Old Homestead Steakhouse
  • Mesa Grill
  • MR CHOW

Casual:

  • Payard Patisserie & Bistro
  • Beijing Noodle No. 9
  • Gordon Ramsay Pub & Grill
  • Searsucker
  • In-Room Dining Events
  • Cafe Americano
  • Group Dining
  • Stripside Café & Bar

Quick Bites:

  • Forum Food Court
  • Brioche by Guy Savoy

Myślę, że nikt nie będzie zawiedziony wyborem i jakością jedzenia. Jeśli chodzi o ceny to bywa z tym bardzo różnie, część dań posiada ceny znacznie przesadzone, inne są bardziej niż odpowiednie.

Ceny i stosunek cena/jakość

Ciężko określić ile kosztuje dany pokój w Caesars Palace. Ceny przed ważnymi eventami czy długimi weekendami są kilkukrotnie wyższe, w zwykłe weekendy skaczą przynajmniej o połowę do góry. Jednocześnie liczne promocje pozwalają zarezerwować pokój po bardzo dobrych stawkach (jak zarezerwować nocleg w znanym kasynie i przy okazji nie zbankrutować napiszę w osobnym wpisie). Za Julius Luxury Studio za dwie noce dla dwóch osób zapłaciłem 356 dolarów. Jeśli chodzi o stosunek jakości do ceny to nie żałuję ani dolara, a mój pokój był lepiej niż dobrze wyceniony.

Caesars Palace rachunek

Podsumowanie

Caesars Palace to jedna z najdroższych i najbardziej rozpoznawalnych lokalizacji w Las Vegas, a Julius Luxury Studio to dobry wstęp do tego, co oferuje to miasto grzechu. Owszem, nie jest to zwykły pokój (który spokojnie zadowoliłby większość z nas), ale do najlepszych apartamentów jeszcze dużo mu brakuje (min. prywatnej windy, kilkuset m², jacuzzi z widokiem na Strip i przynajmniej jednego 0 na rachunku). Jednocześnie posiada świetną relację ceny do jakości i jest swojego rodzaju przedsmakiem tego, co może nas czekać po wygranej w kasynie. Jeśli chodzi o sam hotel to nie ma sensu nadmiernie się rozpisywać; 4 diamentów AAA nie znajduje się na ulicy. Lokalizacja, ilość atrakcji, możliwości spędzenia czasu, serwis concierge – wszystko jest dopięte na ostatni guzik.

Podsumowanie

9.6 MUST-DO!

Trudno w kilku zdaniach opisać cały kompleks Caesars Palace. Nazwać Caesars hotelem to grzech; nazwać go kasynem także. Pomimo swoich rozmiarów i ilości odwiedzających wszystko tutaj jest dopięte jest na ostatni guzik. Kasyno, koncerty, sklepy, restauracje - czego dusza zapragnie. Jednocześnie jedna czy dwie noce w tym przybytku nie zrujnuje nam kieszeni, a dostarczy wspomnień na całe lata. MUST-DO in Vegas!

  • Lokalizacja 10
  • Personel 9.2
  • Pokój 9.5
  • Udogodnienia 9.8
  • Cena/Jakość 9.5
  • Czystość 9.7
Udostępnij!

O autorze

Nazywam się Kuba i od 2013 roku prowadzę dla Was blog "Kuba w Podróży". Od czasu mojej pierwszej większej wyprawy minęło sporo czasu, a popularność bloga przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Z zawodu programista, w wolnych chwilach spisuję swoje poradniki, relacje z wypraw i ogólne doświadczenia ze światem. Do zobaczenia na szlaku!