Ile kosztuje wycieczka na zachodnie wybrzeże USA? Jak przygotować budżet do USA?

0

Sadząc po statystykach wejść na mojego bloga, coraz więcej osób planuje spełnić swoje podróżnicze marzenie i odwiedzić zachodnie wybrzeże USA. Trudno się temu dziwić – uzyskać wizę turystyczną to czysta formalność, bilety na zachodnie wybrzeże USA bardzo często możemy kupić za śmieszne pieniądze, a ceny na miejscu nie odbiegają od tych z Europy Zachodniej. Dodając do tego Mustanga cabrio na Route 66, palące słońce, plaże Kalifornii, kuchnię z bardzo silnym wpływem Meksyku, niezliczone parki narodowe, Las Vegas… Problem zaczyna się, kiedy chcemy policzyć swój budżet na taki wyjazd – ile dolarów będzie wystarczające na dwutygodniowego tripa? Czy większy budżet ma sens? Jak zminimalizować swoje wydatki na miejscu?

W przypadku zachodniego wybrzeża, a już szczególnie, jeśli planujemy zatrzymać się w Las Vegas, górna granica budżetu nie istnieje. Stacjonując w San Francisco (szczególnie z widokiem na zatokę) wydamy na nocleg i parkingi fortunę, bawiąc się w klubach Los Angeles również możemy dość łatwo popłynąć; o Vegas nie muszę chyba nikomu wspominać. Nie ma można się jednak zawczasu zrażać, bo w Vegas znajdziemy tani i świetny nocleg, a zaparkować w San Francisco na czas wycieczki do Alcatraz damy rade i za kilka $.

Poniżej przedstawiam Wam moje szacunki odnośnie przygotowania budżetu na tripa po zachodnim wybrzeżu (i po zachodniej części) USA. Wydatki podzieliłem na kilka kategorii, aby łatwiej było Wam dopasować je pod siebie i dodać/usunąć kilka pozycji z listy. Przy każdej pozycji starałem się dodać jak najwięcej moich spostrzeżeń, porad odnośnie możliwości zaoszczędzenia pieniędzy (w granicach rozsądku) i wyjaśnień dlaczego tak, a nie inaczej. Równocześnie rozumiem, że każdy ma inne potrzeby, wymagania co do gastronomii, rozrywki, podróżuje w dużej grupie, a nie solo itp. dlatego nie da się napisać w pełni uniwersalnego kalkulatora budżetu.

Zanim zaczniemy od właściwych liczb, muszę koniecznie wspomnieć o trzech rzeczach:

  1. Różnice w cenach za te same usługi w poszczególnych miastach na zachodnim wybrzeżu są bardzo duże. Parkometr w okolicach portu w San Francisco żądał nawet 2,8$ za 15 minut postoju, podczas gdy parking przy słynnej plaży Santa Monica w Los Angeles kosztuje 3$ za dzień… Taki stan rzeczy rzutuje w linii prostej na:
  2. Ceny noclegów i ich dostępność. Los Angeles to światowe centrum biznesu i handlu międzynarodowego, rozrywki, kultury, mediów, mody, nauki, sportu, technologii i edukacji. A gdy dodamy do tego informację, że jest to 3 najbogatsza aglomeracja świata (po Tokio i NY) łatwo możemy odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego tak trudno znaleźć tam nocleg w sensownej cenie. Ilość ludzi starających się o staż, praktyki, pracę itp. wysyca rynek do granic możliwości i widać to po cenach hoteli/Airbnb. W San Francisco sytuacja wygląda jeszcze gorzej, bo pod względem turystki interesuje nas tylko niewielka cześć metropolii, która charakteryzuje się raczej starą i niską zabudową, a przez dolinę krzemową ceny nieruchomości w miastach ościennych sięgają kosmosu. Na drugim biegunie mamy Las Vegas, w którym wystarczy odjechać Uberem na odległość 10 dolarów od Stripu czy Freemontu, aby mieszkać w super warunkach za 40$ na dzień. Dlatego właśnie budżet na noclegi rozpisałem wg. poszczególnych miast. O Airbnb przeczytacie więcej w moim poradniku: Airbnb – poradnik. Jeśli nie korzystałeś jeszcze z tej platformy, to odbierz 100PLN na swój pierwszy nocleg rejestrując się z mojego reflinka.
  3. Musisz mieć samochód. Odległości między miastami i fatalna komunikacja miejska – bez samochodu zachodu Stanów nie zwiedzisz. I kropka. Auto wypożyczone w Mieście Aniołów będzie (z reguły) tańsze niż w San Francisco, ale droższe niż w Vegas. Składa się na to X różnych współczynników, od podatków przez opłaty lotniskowe po podejście do tematu wypożyczania samochodów. Wszystkie informacje o wypożyczaniu auta w USA znajdziesz w moim poradniku: Wynajem samochodu w USA – poradnik.

Noclegi

Jak pisałem wyżej, wiele zależy od miejsca, w którym chcemy się zatrzymać. W San Francisco jest bardzo ciężko o miejsce w Airbnb (i to na wiele tygodni przed przylotem), z hotelami jest trochę lepiej, ale ich ceny, delikatnie mówiąc, nie są zbyt zachęcające. W Los Angeles sytuacja ma się nieco inaczej: z Airbnb nie ma większych problemów, ale miasto jest strasznie rozciągnięte i musimy choć z grubsza wiedzieć gdzie spędzimy większość czasu. Miasto Aniołów bowiem to często jeden wielki korek i przejechanie kilku dzielnic może nam zająć masę czasu. Z racji swojego znaczenia biznesowego ceny hoteli są bardzo wysokie, a „sezon” trwa tutaj w zasadzie cały rok. Las Vegas to jeszcze inna para kaloszy: każdy znajdzie tu nocleg w swojej kategorii cenowej i poza kilkoma szczytami w roku, nie będzie żadnych problemów z wynajęciem noclegu. Miasta takie jak Fresno (baza wypadowa pod Yosemite), czy Reno (uważane za tańszą wersję Vegas) problemów z noclegami i ich cenami nie mają, ale niestety narkotyki to rak toczący te miejsca. Dlatego warto sprawdzić w Google, które dzielnice tam są „normalne”.

Zobacz także:  Wynajem samochodu w USA cz. 1 - podstawy. Poradnik.

Zgodnie z tym co napisałem, sensowny budżet na noclegi (za noc, dla 2 osób, w sensownej jakości) wynosi:

MiastoAirbnbHotel
San Francisco75-180$200-550$
San Francisco – okolice (Oakland, San Mateo, San Leandro)60-100$100-300$
Los Angeles50-80$120-220$
Las Vegas30-60$ (weekendy +50%)50-180$ (z podatkiem hotelowym)
Reno35-70$65-120$
Fresno30-55$75-120$

Jedzenie

Jedzenie na zachodnim wybrzeżu USA bardzo często kojarzone jest z Meksykiem. I słusznie. W Kalifornii dosłownie do wszystkiego dodają guacamole, a typowo meksykańskie potrawy jak taco, burrito czy fajitas znajdziemy na całej zachodniej stronie USA. Nie oznacza to wcale, że nie spotkamy tu typowo amerykańskiej kuchni – po prostu musimy jej nieco poszukać wśród natłoku kuchni „napływowej”. Musisz także wziąć pod uwagę, że poza typowymi fast foodami, porcje posiłków są bardzo duże: śniadania są ogromne, typowe spaghetti jedliśmy zawsze na 2 osoby, porcja ciasta jest według mnie nie do pochłonięcia nawet we dwoje, duży napój na wynos często oznacza coś około 1,2 litra itp. Bierz na to poprawkę. Ceny w każdym miejscu są niemal takie same; różnice sięgają maksymalnie 2-3$.

Ja zawsze jadłem śniadania na mieście – fancy knajpek nie brakuje, a ceny wcale nie są wygórowane (czytaj: O co chodzi z tymi dinerami, czyli śniadania w USA). Przy dobrym dniu zjadałem połowę, a drugi tost czy połowę omleta pakowano mi na wynos. Śniadania zawsze były na tyle pożywne, że głodny robiłem się dopiero na wieczór (a do najmniejszych nie należę) i właśnie wtedy zjadałem drugie pół śniadania. Z tego względu uważam, że dobre śniadanie na mieście to najlepsza opcja zaoszczędzenia dolarów podczas podróży.

Jeśli chodzi o obiady czy kolacje to ich ceny zależą głównie od „poziomu” miejsca, w którym chcemy zjeść. Kolacja ze stekiem w roli głównej u Gordona Ramsay’a w Las Vegas to wydatek około 100$, kolacja w Wynn czy Bellagio ~60$, a najlepsze BBQ w USA (czytaj: Copper Top BBQ, Big Pine – recenzja) w „budzie spod patyka” 25$ za całego racka żeber. Dlatego kwestie wydatków na posiłki po śniadaniu zostawiam Wam jako kwestię indywidualną.

Nie wspomniałem tu o żywności przygotowywanej samodzielnie. Otóż niestety w USA od dawna sytuacja wygląda tak, jak obecnie w krajach Europy Zachodniej – jeśli masz pieniądze to stać Cię na normalne jedzenie, jeśli nie to jesz produkty jedzeniopodobne. Produkty z Walmart (poza M&M’s, Coca-Cola itp.) nie nadają się do spożycia. Jabłka są jak z taśmy: idealnie takie same i bez skaz; w smaku jest to papier nasączony wodą z cukrem. Chleb w USA to tragedia i zawsze jest słodki. Ser i szynka (nawet te „lepsze” są tak paskudnie niejadalne, że nie dałbym ich nawet bezdomnemu psu). Raz, jeden jedyny raz spróbowałem kupić produkty w sklepie i zrobić sobie z nich jedzenie na drogę – skapitulowałem przy drugim gryzie. Oczywiście są sklepy ze „zdrową” żywnością, ale zakupy w nich to zupełnie inne wydatki niż w normalnym sklepie i w moim mniemaniu nie mają one większego sensu jeśli jesteśmy tylko turystami. Oczywiście może Wam się wydawać, że przesadzam itp., ale od małego uczono mnie, żeby patrzeć, co się wkłada do garnka, a dodatkowo sam dużo gotuję i jestem przez to bardzo przeczulony na dziadostwo składnikowe. Wolę po prostu być głodny niż zjeść coś takiego.

Lepszą alternatywą do Walmartu jest obiad w sieciach fast food, ale tych „lepszych” i naturalniejszych niż wyjątkowo podły McDonald. Chipotle Mexican Grill czy In-N-Out Burger to jedne z najlepszych sieciówek w tej części stanów i z czystym sumieniem mogę je polecić.

Zobacz także:  Low costem przez Atlantyk, czyli lot z WOW air na trasie Reykjavik – Los Angeles
PosiłekCena
Śniadanie w dinerze9-15$
Zestaw fast food4-10$
Zgrzewka (24 sztuki 0,5l) wody mineralnej1-3$
Snacki, przekąski itp. (niestety paczki od 0,5kg wzwyż)1-5$
Lody, crepes itp z budki na plażydo 2$

Inne wydatki

Jadąc do USA, musimy pamiętać o kilku wydatkach stałych: karta SIM, nawigacja, ubezpieczenie itp. Nie ma tu wielkiego pola do popisu w kwestii oszczędzania czy możliwości rezygnacji, ale musimy uwzględnić te kwoty w składaniu budżetu.

Karta SIM. Rzecz w zasadzie niezbędna w USA z (przede wszystkim) dwóch względów: nawigacja i kontakt ze światem. Wiem, że niektórzy kupują tanią navi na craiglist po przylocie do USA, inni robią to samo jeszcze w Polsce od osób, które właśnie wróciły, a jeszcze inni po prostu wgrywają mapę USA na swoje urządzenie. Fajnie. Wiem, że w 2018 w sumie wykonujemy mało połączeń telefonicznych, a na wakacjach to już wcale. Fajnie. Ale nic w trasie nie zastąpi Google Maps, tak samo nic nie da nam takiego spokoju wewnętrznego jak możliwość wykonywania połączeń. Szczególnie, jeśli auto nawali (życzę powodzenia na roamingu), zapomnimy adresu hosta lub po prostu będziemy chcieli zarezerwować stolik w dobrej restauracji. Karta SIM nie jest, co prawda tak tania jak w Polsce, ale z roku na rok ceny starterów spadają, a ilość minut/SMS/MB zwiększa się.

Karta roczna do parków narodowych USA. Parki narodowe na zachodnim wybrzeżu USA są wspaniale, ale niestety wjazd do nich kosztuje do około 30$ (od każdego z osobna). Bezapelacyjnie najlepszą opcją jest kupno rocznej karty wstępu do wszystkich parków narodowych i innych atrakcji naturalnych USA. Upoważnia ona do nielimitowanych wjazdów na tereny znane ze swoich nieprzeciętnych walorów estetycznych. Co więcej, ma ona miejsca na 2 nazwiska, więc umożliwia to jej późniejszą odsprzedaż po powrocie do kraju.

Karta kredytowa. Karta kredytowa w USA to mus, ale aby nie płacić każdorazowo prowizji za wypłaty i przewalutowanie polecam założyć sobie konto walutowe w USD i kartę kredytowa do tego (ew. uniwersalną kartę z prowizjami providera). Każdy bank ma taką opcję w ofercie i w zdecydowanej większości przypadków nie zapłacimy za to ani złotówki.

Ubezpieczenie. Jak mogliście przeczytać w moim poradniku u ubezpieczeniach w USA, wyjazd do Stanów bez polisy turystycznej może nas słono kosztować. Nie mówię już o problemach w szpitalu itp. Strzeżonego Pan Bóg strzeże.

Samochód. Cena za wypożyczenie samochodu na dzień zależna jest od wielu czynników, ale przede wszystkim od klasy pojazdu. Przy małym aucie będzie to 30-40$ na dzień, ale przy Mustangu GT czy Camaro SS nawet i 120. Koszta wynajmu są więc sprawą bardzo indywidualną. Po więcej szczegółów kolejny raz odsyłam do mojego poradnika o wypożyczaniu aut w USA.

Paliwo. Powszechne jest stwierdzenie, że benzyna w USA jest tania. Celowo mówię benzyna, bo diesel to w USA, a w Kalifornia szczególnie, rzadkość. I tak, w porównaniu do Europy jest to całkowita prawda. Galon benzyny premium za 2$ i ograniczenia prędkości na autostradach sprawiają, że kilka tysięcy kilometrów w podróży nie zabije nas kosztami paliwa; nawet przy dużym silniku. O tym jak zaoszczędzić dodatkowe pieniądze na paliwie przeczytacie w trzeciej części mojego poradnika o wypożyczaniu aut w USA.

Zakupy. Zakupy w USA to temat rzeka, ale sprowadza się do krótkiego podsumowania: do it. Co i jak przywieźć ze sobą ze Stanów przeczytasz w moim poradniku o zakupach w USA.

Rozrywka. Brakłoby mi miejsca na serwerze gdybym chciał opisać wszystkie możliwości spędzania wolnego czasu. Od darmowych atrakcji przez standardowe rozrywki jak wjazd na dach kasyn czy roller coaster (0-18$) przez lot helikopterem nad Wielkim Kanionem (~300$) – ogranicza Cię jedynie budżet.

CelCena
Karta SIM40-65$ (w zależności od pakietu)
Karta do parków80$ (można ją potem odsprzedać)
Karta kredytowa w USD
0PLN
Ubezpieczenie80PLN za 7 dni (od osoby, pełny pakiet)
Paliwo2$ za galon (średnio)
Wynajem samochodu30-120$ (na dzień)

 

Mam nadzieję, że ten krótki poradnik pomoże wam nieco lepiej zaplanować budżet na wyprawę na zachodnie wybrzeże USA. Poza noclegami nie jest wcale tak drogo jakby się mogło wydawać, a wiele zależy tylko i wyłącznie od naszych zachcianek. I na koniec najważniejsza rada ode mnie: używajcie Groupona – to dzięki niemu zaoszczędzicie najwięcej pieniędzy na rozrywce, kolacjach, a niekiedy także na noclegach.

Udostępnij!

O autorze

Nazywam się Kuba i od 2013 roku prowadzę dla Was blog "Kuba w Podróży". Od czasu mojej pierwszej większej wyprawy minęło sporo czasu, a popularność bloga przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Z zawodu programista, w wolnych chwilach spisuję swoje poradniki, relacje z wypraw i ogólne doświadczenia ze światem. Do zobaczenia na szlaku!

Skomentuj